Zachęcamy wszystkich melomanów, którym na sercu leży los Filharmonii Rybnickiej do przekazywania 1% podatku.

Dziękujemy także wszystkim, którzy wspierali nas do tej pory.
Środki dotychczas zebrane od Państwa przyczyniły się do powstania cyklu koncertów edukacyjnych dla dzieci i młodzieży „Filharmonia jest dla Ciebie”, którego celem jest krzewienie wrażliwości muzycznej wśród najmłodszych naszych słuchaczy.

KRS 0000003278
Towarzystwo Muzyczne im.Braci Szafranków w Rybniku
KONTO 67 1050 1344 1000 0004 0237 5554 ING Bank Śląski o/ Rybnik

Red-black-white trio

Anonim (niezweryfikowany) śr., 09/29/2021 - 15:32

Spóźniona inauguracja odbywającego się już po raz czwarty Śląskiego Festiwalu Operetki, którego honorowym ambasadorem jest sam Wiesław Ochman, odbyła się tradycyjnie w Teatrze Ziemi Rybnickiej 12 września (z powodu pandemii termin przesunięty ze stycznia br.). Filharmonia Rybnicka towarzyszyła wyjątkowo barwnemu (i to nie tylko za sprawą smokingów red-black-white) zespołowi solistów. Mają Włosi swoich IL Volo i Il Divo, mamy i my w niczym im nieustępujące trio TPT czyli The Polish Tenors. Polskich formacji "trzech tenorów" jest sporo, ale Łukasz Ratajczak, Aleksander Kruczek i Sylwester Targosz-Szalonek to wyjątkowo barwny skład. Pierwszy - kopia młodego Wiesława Ochmana, drugi - Andy'ego Garcii i trzeci - "siwy lis" w typie przedwojennego amanta, będący jednocześnie pomysłodawcą i organizatorem operetkowego festiwalu. A kiedy jeszcze dodamy do tego grona konferansjera-barytona Jakuba Milewskiego, rudowłosą sopranistkę Aleksandrę Okrasę, a także Filharmonię Rybnicką pod batutą Wojciecha Mrozka, wiadomo, że wieczór w TZR należał do udanych. Wbrew nazwie, w czasie inauguracji festiwalu zabrzmiały nie tylko operetkowe arie, jak nieśmiertelne "Wielka sława to żart" czy "Funiculi-Funicula", ale również pieśni neapolitańskie, popularne przeboje jak "Delilah" czy "You rice me up", ale chyba najbardziej zaskoczyła i zachwyciła wersja "Imagine" Lennona na trzy klasyczne głosy. Artyści stworzyli na sali świetną atmosferę, również poprzez wciągnięcie publiczności do czynnego udziału w zabawie. A wisienki na torcie były dwie: dyżurna pieść na pożegnanie "Time to say goodbye" oraz "Rybnicki luft", rodzima wersja marszu Paula Linckego z operetki "Frau Luna" "Berliner luft". Polskie słowa były dostępne dla rybnickiej widowni, która nie zawahała się ich użyć, by następnie po długiej owacji marszowym krokiem oraz w znakomitych nastrojach opuścić salę.
red.W.Różańska

Tags: